„Grudniowy dom” Magdy Knedler to powieść pachnąca choinką, mandarynkami, idealna pod kocyk z filiżanką gorącej herbaty. Nie wyobrażam sobie czytać jej w innych okolicznościach.
Bohaterka książki wraca w grudniu do poniemieckiego domu odziedziczonego po swojej babce. Ma misję – dociec przyczyn tajemniczego zniknięcia dziadka, którą przed śmiercią powierzyła jej babcia. Powracają wspomnienia, a w głuchej ciszy coraz wyraźniej dają o sobie znać tajemnice, wśród których dorastała. Odkrywa rodzinne sekrety, czyta dawną korespondencję, a przy okazji odnawia znajomość z Jaśkiem – kolegą z czasów młodości. Książka jest bardzo nastrojowa, poruszająca, melancholijna i, uwaga… trochę mroczna – zawiera elementy detektywistyczne. Czyta się ją bardzo przyjemnie. To powieść o poszukiwaniu siebie, własnej drogi i własnych korzeni. Autorka w udany sposób oddaje emocje, pozwalając czytelnikowi utożsamiać się z główną bohaterką. Wiele razy jej współczułam, widząc, jak wiele bólu sprawiało jej poznawanie odpowiedzi. Z drugiej strony cieszyłam się z każdego kolejnego kroku w kierunku poznania prawdy o jej przodkach.
„Grudniowy dom” to nie tylko historia o poszukiwania przeszłości, ale także opowieść o znalezieniu samego siebie i szansie na nowy start. Główna bohaterka, Kami, mimo sukcesów zawodowych, prywatnie nie za bardzo wie, na czym stoi. Poszukiwanie odpowiedzi na pytanie, kim był jej dziadek oraz odkrywanie, co zostawiła jej babcia, sprawia, że dzięki temu w jakiś sposób znajdzie odpowiedź również na inne pytania. Co więcej, Magda Knedler doskonale radzi sobie z konstruowaniem napięcia fabularnego. Książka utrzymuje czytelnika w napięciu przez całą narrację, co sprawia, że trudno oderwać się od lektury.
polecam i pozdrawiam grudniowo
Czesława Walczak
